piątek, 27 października 2023

Adwajtyści i Co po śmierci?

Typowi adwajtyści to m.in. Karl Renz, Tony Parsons, Jeff Foster oraz polska Nitya. Mniej oczywistym adwajtystą jest również U.G. Krishnamurti, ponieważ nie odnosił się on bezpośrednio w swoich przemówieniach do typowych pojęć związanych z nonduality. Do tzw. póładwajtystów zaliczyłbym Jezusa i Osho, bowiem zarówno jeden, jak i drugi nauczali o Boskości Życia (patrz poprzedni wpis o kairos), nie odżegnując się jednak (moim zdaniem) od filozofii advaity.
Wg advaity wszyscy/wszystko jest tak naprawdę jednym, po śmierci każdy z nas wraca do Jedni, cokolwiek miałoby to znaczyć. Problemem nonduality jest wg mnie relatywizowanie zła (choroby, wojny, nieszczęścia), bowiem skoro nie ma podziału na dobro i zło, Jednia urzeczywistnia się (realizuje się) w każdym aspekcie życia. Niestety nie kupuję tego. Uważam, że zło ma jakąś konkretną przyczynę (szerzej na witrynie Świat Ducha (wordpress.com)). Tak więc wg advaity Dusze po śmierci rozpuszczają się w Jedni. Nie ma podziału na ja i ty. Nieco inaczej widzi to wspomniana przeze mnie witryna. Dusze (czyli w istocie programy) po śmierci opuszczają ciała, aby ponownie inkarnować się w inne ciała, stąd tzw. karma (związana z konkretnym zaprogramowaniem). Z racji że tylko około 10% ludzi posiada oprócz Duszy też Ducha, to refleksyjność przyznana jest tylko nielicznej części populacji. Co się więc dzieje z Duchem po śmierci ciała? Także opuszcza ciało, zachowując swoją świadomość. Jednak nasza osobowość jako Jan, Wojtek czy Marysia po prostu znika.
Zasadniczym punktem nonduality jest wg mnie umożliwienie skierowania się w stronę Ducha, bo to właśnie dzięki niemu można wyjść poza matrix i zanurzyć się w kairos.

sobota, 16 września 2023

Kairos, czyli wyjście poza matrix/samsarę

Z pojęciem "kairos" spotkałem się podczas lektury książki pt. Jezus Niechrystus niedoszłego dominikanina Piotra Augustyniaka. Cytuję on w niej jednego ze znanych średniowiecznych duchownych Johannesa Eckharta, zwanego Mistrzem Eckhartem (nota bene też dominikanina). Jego słowa doskonale opisują stan kairos, czyli wyjścia poza ułudę. Eckhart pisze: 

"Przymij 'teraz' czasu, a będziesz wszędzie i posiądziesz wszelki czas."

Znajduję ogromne podobieństwo między kairos a tym, co mówi nonduality. Składamy się z czasowej formy (bios) oraz wiecznej, wcielonej Boskości (zoe). Cała istota życia polega na byciu całym sobą w 'teraz'. Jesteśmy Boskością, a Boskość Życia jest poza dobrem i złem. Kairos zawiera w sobie zarówno piękno, jak i grozę.

Ludzki raj nie istnieje, jak chciałyby tego religie. Wydawałoby się, że w życiu chodzi głównie o bezpieczeństwo, zdrowie i tzw. święty spokój. Kairos/nonduality jednak na to nie pozwala. W życiu piękno (tj. zakochanie, miłość, sukces...) przeplata się ze grozą (tj. śmierć, choroba, nieszczęście...), tak więc prawdziwa duchowość to zdolność nienakręcania się, jak pisze Piotr Augustyniak.

czwartek, 13 lipca 2023

Karta MARZENIE z Osho Zen Tarot

Pewnego czarującego wieczoru spotkasz swoją bratnią duszę, idealną osobę, która zaspokoi wszystkie twoje potrzeby i spełni wszystkie twoje marzenia. Czy tak? Nie! To wyobrażenie, tak właściwe poetom i twórcom piosenek, ma swe korzenie we wspomnieniach z łona, kiedy to byliśmy bezpieczni i zjednoczeni ze swymi matkami; nic dziwnego, że przez całe życie pragnęliśmy wrócić do tego miejsca. Lecz, mówiąc dość brutalnie, to dziecinne Marzenie. I zadziwiające jest to, że tak uparcie przy nim trwamy w świetle rzeczywistości.

Nikt, czy to twój obecny partner, czy też w przyszłości ktoś, o kim teraz marzysz, nie ma obowiązku podać ci szczęścia na talerzu - ani nie byłby w stanie tego zrobić, choćby nawet chciał. Prawdziwa miłość ma swe źródło nie w próbach zaspokojenia swych potrzeb w oparciu o drugą osobę, lecz w rozwoju swych wewnętrznych bogactw i dojrzałości.

Wówczas mamy do rozdania tak wiele miłości, że naturalnie przyciągamy do siebie innych.

Powtarzano to wielokrotnie na przestrzeni epok. Wszyscy pobożni ludzie mówią tak: „Przychodzimy na ten świat sami i odchodzimy sami".

Wszelkie poczucie wspólnoty jest złudzeniem. Sama idea wspólnoty powstała dlatego, że jesteśmy samotni, a samotność boli. Naszą samotność chcemy zastąpić związkiem...

Dlatego tak bardzo angażujemy się w miłość. Spróbujcie to zrozumieć.

Zwykle myślicie, że zakochaliście się w kobiecie czy mężczyźnie, bo ona jest piękna czy on jest piękny. To nie jest prawdą. Prawda jest zupełnie inna: Zakochaliście się, ponieważ nie potraficie być sami. Zmierzaliście ku upadkowi. Tak czy inaczej chcieliście uniknąć samych siebie. A są też tacy, którzy nie kochają się w mężczyznach czy kobietach - oni kochają się w pieniądzach. Zaczynają swoją drogę ku pieniądzom czy ku władzy, zostają politykami. To też ucieczka przed samotnością. Jeśli przyjrzycie się człowiekowi, jeśli przyjrzycie się dogłębnie samym sobie, zdziwicie się - wszystkie wasze czynności można sprowadzić do jednego źródła. Jest nim obawa przed samotnością. Wszystko inne to jedynie wymówki. Prawdziwą przyczyną jest to, że jesteście bardzo samotni.

(z Osho "Take it Easy, vol. 2", 1)

niedziela, 9 lipca 2023

Przyjaźnie i "miłości"

Męskie przyjaźnie kończą się zazwyczaj wskutek posiadania innego światopoglądu lub mniej płatnej czy nieprestiżowej pracy. 
Natomiast relacja z kobietą kończy się zwykle z powodu braku uczucia z jej strony (w zasadzie braku genetycznego przyciągania w kierunku danego mężczyzny, które kobieta utożsamia z miłością) lub braku wspólnego celu (np. małżeństwo kościelne, czyli szeroko rozumiana użyteczność społeczna). Oczywiście tu też wskazane jest, aby mężczyzna posiadał dobrze płatną i (najlepiej) prestiżową pracę, która zapewni kobiecie i ich dziecku spokojny byt.
Zastanawiam się, czy kobieta widzi w mężczyźnie człowieczeństwo? Kobiety same w sobie z pewnością widzą człowieczeństwo, jednak mam wrażenie, że niekoniecznie w mężczyźnie.
Kobiety trzeba traktować jak dzieci, bo zachowują się tak samo jak one. Mają o wiele łatwiej w życiu niż mężczyźni. Ta cała dzisiejsza propaganda feministyczna o nierównym traktowaniu jest śmiechu warta.

wtorek, 4 lipca 2023

Kobieta

Kobieta kocha przede wszystkim swoje dzieci, i to jest dobre. Kobiety gardzą natomiast mężczyznami. Zarówno tymi, których odrzucają (gardzą bardziej), jak i z czasem swoimi mężami (gardzą mniej). Tak czy siak gardzą wszystkimi. Dlaczego tak jest? Nie wiem. Niech odpowie natura albo po prostu wiatr... ;)