niedziela, 18 października 2020

Piękna modlitwa

 

Posłuż się mną Boże jakim jestem


1)

Otwórz Boże teraz moje serce.
Zaakceptowałem to, że urodziłem się jako zwykły człowiek, bez żadnych specjalnych mocy.
Zaakceptowałem to, że Dusza moja inkarnowała teraz bez żadnych nadzwyczajnych mocy.
Boże jeśli wolą Twoją jest otworzyć teraz mnie, moje serce i duszę na pełną obecność Twoich boskich energii, to niech tak się teraz stanie. Boże, dawco wszystkiego, proszę użyj mnie oraz mojej Duszy, zgodnie z wolą Twoją.
Boże, proszę użyj mnie oraz mojej Duszy, takimi jakimi jesteśmy prawdziwie.
Boże, proszę użyj mnie oraz kunsztu i talentów mojej Duszy, wyłącznie dla najwyższego dobra mojego i innych istot.

2)

Boże Stwórczej Mocy Miłości posłuż się teraz mną i moją Duszą abyśmy naprawili razem wszystkie błędy wyrządzone przez Duszę moją i jej wszystkich awatarów.

Posłuż się mną oraz moją Duszą Boże abyśmy zaniechawszy błądzenia i stanąwszy na drodze Światłości podążali zawsze wyznaczoną przez Ciebie jasną drogą boskiego światła.

Przebaczyłem, że tak długo błądziliśmy z Duszą oddalając się od Ciebie Boże i szukając wśród fałszywych wskazówek, podniet, obietnic i bogów fałszywych. Jesteśmy gotowi z Duszą na zmianę i na powrót do Ciebie i do Twojego Światła i boskiej Miłości.

Oferuję Ci Boże Stwórczej Mocy Miłości mnie i moją Duszę. Proszę rozkoduj i skasuj wszystkie krzywdy, błędy popełnione przez moją Duszę i jej awatarów oraz wszystkie nieszczęścia, do których przyczyniła się moja Dusza i jej awatarowie, pomóż nam naprawić wszystkie te krzywdy, które z Duszą wyrządziliśmy i wszystkie popełnione błędy.

Jestem wdzięczny Tobie Boże Nieskończonej Mocy Miłości, za Twoją pomoc i wsparcie. 

Źródło: http://modlitwainnanizwszystkie.pl/artykuly.php?id_artykulu=912 

piątek, 2 października 2020

Moralność dawna a dzisiejsza

 

 

Cytat z 1909 roku, ale jest aktualny również i dziś:

"Pytam was, czy dziś głosi się lepszą moralność niż ta, którą rozpowszechniał Chrystus, Budda, Sokrates, Platon, Konfucjusz i nieznany autor „Mahabharaty”? Wielki Boże! Pięćdziesiąt tysięcy lat temu w naszych pierwotnych rodzinach kobieta była łagodniejsza, a układy rodzinne i społeczne odznaczały się surowszą sprawiedliwością. Muszę przyznać, że ta dawna moralność stała wyżej od moralności dziś praktykowanej. Nie odrzucajcie pospiesznie tej myśli. Zastanówcie się nad wzajemnym wyzyskiem ludzi: pracą młodocianych, korupcją polityczną, fałszowaniem pokarmów i niewolnictwem ubogich dziewcząt. Gdy byłem Synem Gór i Synem Byka nie było czegoś takiego, jak prostytucja. Byliśmy zdrowi. Nie śniło nam się nawet tak głębokie zepsucie. Tak, równie zdrowe są niższe gatunki zwierząt żyjące w obecnych czasach. Trzeba było człowieka z jego wyobraźnią, by wymyślić grzech śmiertelny. Inne istoty nie są zdolne do popełnienia takiego grzechu."
 
Jack London, Kaftan bezpieczeństwa (Kaftan okrucieństwa), 1909.

"Lęk to zawrót głowy od wolności" Teda Chianga - w oryginale

 https://onezero.medium.com/anxiety-is-the-dizziness-of-freedom-b5ab45cae2a5

 

wtorek, 8 września 2020

Temat reinkarnacji w powieści Jacka Londona pt. "Kaftan bezpieczeństwa. Włóczęga wśród gwiazd"


To nietypowa pozycja literacka autora m.in. takich dzieł jak Martin Eden czy Wilk morski. Nietypowa, bo w powszechnej świadomości jest on wiązany z powieścią przygodową, a "Kaftan bezpieczeństwa" to bez wątpienia literatura ambitna. Skupię się jednak na tematyce najbardziej mnie interesującej, czyli reinkarnacji, która szeroko opisana jest w powieści. Główny bohater to Darrel Standing, więzień osadzony w lochach San Quentin, który opowiada nam swoją niesamowitą historię. Poniżej fragment recenzji Migratora ze strony https://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=616386 
 
"Podejmując włóczęgę wśród gwiazd, należy się przygotować na całą paletę wrażeń. Gdyby spojrzeć z osobna na poszczególne rozdziały, można by dojść do wniosku, że „Kaftan bezpieczeństwa” stanowi zbiór opowiadań. Wraz z Darrelem Standingiem London zabiera nas w czasy Chrystusa, francuskich muszkieterów, a nawet na bezludną wyspę. Mogłoby się wydawać, że nie jest to podróż, z której chętnie powraca się w więzienne mury. Jednakże w obrębie lochów San Quentin, w pojedynczej celi głównego bohatera, czeka nas prawdziwa intelektualna uczta. I nawet jeśli w poszczególnych rozdziałach odnajdujemy Londona, jakiego znamy z jego utworów przygodowych, to całą powieść cechuje ton refleksji nad życiem. Różnorodność poruszanych motywów, jak na niespełna trzystustronicową powieść, prezentuje się wręcz imponująco: samotność człowieka, miłość mężczyzny do kobiety, życie po życiu, wyższość ducha nad ciałem – to jedynie najważniejsze z nich."

poniedziałek, 7 września 2020

Osobowości równoległe w opowiadaniu Teda Chianga pt. "Lęk to zawrót głowy od wolności"


 
To moje ulubione opowiadanie Chianga ze zbioru Wydech ("Kupca" znałem już wcześniej). I choć nie zdobyło żadnej z ważniejszych nagród literatury sci-fi/fantasy (nominowane m.in. do nagród Hugo, Nebula oraz Locus), to uważam, że jest to jedno z najlepszych opowiadań pisarza. Utwór podejmuje temat osobowości równoległych w światach równoległych, a także wolnej woli tych osobowości. Czy "ja" w świecie równoległym podjąłbym podobną decyzję co ja w moim świecie? Wygląda na to, że niekoniecznie, ale to wcale nie znaczy, że historia "tamtego" mnie potoczy się inaczej. Wręcz przeciwnie, okazuje się, że naszym działaniem, wprawdzie innymi drogami tu i "tam", docieramy do takiego samego rezultatu danego działania. Nie chcę zdradzać treści opowiadania, by nie psuć przyjemności z jego czytania. Chciałbym jednak napisać o wniosku, jaki mi się z niego nasuwa, a mianowicie: Wszystko, co robimy, jest prawidłowe. Nie można było na dany czas zrobić czegoś lepiej, bowiem, jak pisze Jeff Foster (w tekście Poprzez łzy oczyszczające), "Żadna inna przeszłość nie była możliwa".

niedziela, 6 września 2020

Temat reinkarnacji w powieści Szczepana Twardocha pt. "Wieczny Grunwald"

 

Zagadnieniem reinkarnacji interesuję się od dawien dawna, dlatego nie jest rzeczą dziwną, że chętnie czytam dzieła literackie właśnie z tą tematyką w tle. Powieść "Wieczny Grunwald" zaciekawiła mnie z dwóch powodów. Pierwszy powód to forma powieści, a przede wszystkim średniowieczny język (pewne fragmenty pisane są XV-wieczną polszczyzną), dzięki czemu można uchwycić ducha tamtego czasu. Choć sprawia to jednocześnie, że lektura powieści nie jest łatwa. Drugi powód to historia głównego bohatera, Paszki, a mianowicie dzieje jego poszczególnych wcieleń. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mamy tu do czynienia z karmą żołnierza (tak zapewne ująłby to Sławomir Majda). Jest to moje pierwsze spotkanie z Twardochem, spotkanie jak najbardziej udane. Już po tej jednej książce wiem, że to bardzo dobry autor, ale słuchałem jednego wywiadu z nim na onecie i muszę powiedzieć, że zdecydowanie nie podzielam poglądów politycznych pisarza. Nie zgadzam się także z jego definicją polskości oraz z tym, co mówi on o Polakach w kwestii żydowskiej. Ale wróćmy do samej powieści. Poniżej fragment recenzji Katarzyny Krzan ze strony https://www.granice.pl/recenzja/wieczny-grunwald-powiesc-zza-konca-czasow/8706 

"(...) Bohater żyje wiecznie. A raczej odradza się w kolejnych wcieleniach, zachowując fotograficzną wręcz pamięć o poprzednich bytach. W każdym z nich jest wojownikiem. Pamięta wszystkie swoje śmierci, jest mu to już obojętne, jak i kiedy zginie. Staje się zatem żołnierzem doskonałym, który nie zna strachu przed śmiercią.(...) Szczepan Twardoch tworzy niepokojącą wizję dziejów, w której wszystkie wątki - fikcyjne i prawdziwe - splatają się w jedno wielkie mrzenie. Takich jak Paszko jest wielu. Odradzają się, by walczyć. Słuchamy jego opowieści ze zdziwieniem i niepokojącym przeczuciem, że reinkarnacja może być przerażającym doświadczeniem dla jednostki. Za prawdziwe Paszko uznaje tylko swoje pierwsze wcielenie, które skończyło się pod Grunwaldem. To wtedy został wciągnięty w kołowrót kolejnych istnień. Co ciekawe, o każdym z nich opowiada w języku danej epoki. Czasem trudno zrozumieć poszczególne słowa, szczególnie, gdy mówi po staropolsku lub w dialekcie z dalekiej przyszłości. Jednak to wciąż polski język, choć wzbogacony kolejnymi naleciałościami z innych języków i nowomowy technologicznej. Jest Paszko średniowiecznym wojownikiem, idącym przez kolejne wieki z bronią w ręku, zabijającym z zimną krwią i umierającym bez specjalnego przejęcia po wielokroć. Ma przed sobą całą wieczność takiego "bycia". Dlatego przestał już sobie zadawać pytania o sens i cel: a wszechja wszechcę tylko jednego: wszechumrzeć, nie wszechbyć już więcej, wszechsobą wszechpragnę nie być więcej. Wyrwać się z kołowrotu wcieleń, roztopić w nirwanie - innymi słowy. O tym marzy wszechwieczny..."

piątek, 4 września 2020

Cytat z "Hrabiego Monte Christo"

 


"(...) na tym świecie nie istnieje ani szczęście, ani nieszczęście- porównujemy tylko stan obecny z tym, w jakim byliśmy. Tylko ten, kto doznał najokropniejszych niepowodzeń, zdoła odczuć najwyższe szczęście." - Aleksander Dumas
I jeszcze jeden:
"Niektórzy ludzie popełniwszy jeden błąd, łamią sobie przyszłość raz na zawsze." (a nie powinni tego robić)